Wreszcie się ruszyli z ratusza !!!

Na stronie www.pułtuszczak.pl możemy przeczytać, iż nasz miłościwie panujący burmistrz wraz ze swoim nowym zastępcą,  przedstawicielem straży miejskiej i szefem zuk-u wyszli w miasto, swym gospodarskim okiem ocenić czy już sprzątać czy może jeszcze poczekać bo i tak się przez lato nabrudzi i cała akcja pójdzie na marne.

      A nam skromnym chudopachołkom pozostaje ino czekać i być dobrej myśli, że nasze świeżo umyte okna nie będą stanowiły żałosnego kontrapunktu dla zwałów piachu leżących na ulicach!

      Panie burmistrzu, święta już za tydzień! Czy znowu mamy je obchodzić w makabrycznie brudnym mieście, jak to było rok temu, dwa lata temu,trzy..................temu ?!
       Swoją drogą, myślę sobie - jakież szczęście ma szef zugu,że przez pomyłkę nie jestem burmistrzem !!!

       Już dawno podpisywałby co miesiąc listę w zatrudniaku, ponieważ jam ci szeregowy obywatel tego miasta, proponuję, iż mogę zostać całkowicie społecznym przewodnikiem po najbardziej uświnionych zakątkach pułtuska dla na wstępie wymienionej świty.


       Przy tej okazji składam wszystkim pułtuszczakom w mozole myjącym okna samochody i co tam jeszcze by te święta były zdrowe, radosne i może trochę inne od poprzednich - nie dajmy się zasypać brudem!

 

Autor: Fryderyk Pawelec

Tagi:  #ratusz 
Komentarze (10)
Avatar użytkownika
  • >>>>>>>>>
27-11-2011 10:18:35

Naszych lokalnych "przodowników" pisowskich kaczka nie dopuściła.
Niewdzięczna...........................

Avatar użytkownika
  • A
26-11-2011 18:39:20

PIS rządzi na zamku. Z fasonem zajechał agent Tomek. Ciekawe kto był w komitecie powitalnym?

Avatar użytkownika
  • mrówka
26-11-2011 18:23:22

Może tak, może nie.Ale nawet jeśli coś było na rzeczy, to przecieki swiadczą o ich nieudolności w tym zakresie. Starzy mistrzowie ( niektórym się udało i są dziś radnymi w mieście) robili to profesjonalnie i dyskretnie. Nazwiska wielu osobom znane i poważane...I tyle. Taki elektorat, ale to już było.

Avatar użytkownika
  • GH
26-11-2011 17:06:29

"jjjj" - czy na pewno Prewęcki i Adam Nalewajk kupowali głosy???

Avatar użytkownika
  • do dupy?
25-11-2011 19:41:46

Czy służby ratunkowe i porządkowe go znają? Straż miejska i policja znają kody. Ale one rzadko muszą tam wjeżdżać. Częściej wysyłają tam piesze patrole. Gorzej ze strażą pożarną. O kodach nic nie wie.

- Nasze miejskie stanowisko kierowania nie ma o nich wiedzy - mówi Mirosław Siewierski, rzecznik Komendy Miejskiej Straży Pożarnej. - Ale jak by była taka potrzeba, możemy więcej niż inne służby. Możemy zastosować rozwiązania siłowe i zwyczajnie zniszczyć blokadę wjazdu, by dotrzeć do miejsca pożaru.

Po interwencji "Gazety" sprawie przyjrzy się Witold Daniłkiewicz, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego i ochrony ludności Urzędu Miasta Szczecina: - Sprawdzimy, czy SCR przekazał kody wszystkim służbom. Przyjrzymy się też, czy prawidłowe jest oznakowanie budynków na deptaku. Jeśli jest tam nr 29 innej ulicy, to powinno to wyraźnie napisane na tabliczce. Tak, by wzywający pomocy nie mylili się - mówi dyrektor Daniłkiewicz.

Komentarze (2)

squadack | 22 dni temu

Wózek z noszami też nie mógł przejechać, że kobieta piechotą musiała do karetki iść? Tym się też należy zainteresować.
pindrals | 22 dni temu

Takie blokady powstają dzięki nieopisanemu chamstwu polskich kierowców, którzy parkują nielegalnie, gdzie się da. A służby porządkowe temu nie przeciwdziałają.

Inna sprawa - to, że karetka nie dojechała pięć metrów dalej, to oznacza, że lekarz czy sanitariusz też nie podszedł do chorej? To jest skandal - nie to, że słupki komuś niby przeszkodziły.

Tekst z d... wzięty.

Avatar użytkownika
  • pech
25-11-2011 19:40:57

R zapewnia, że wszystkie służby dostały kody zwalniające blokadę wjazdu na deptak Bogusława. To dlaczego karetka pogotowia nie wjechała do chorej? A straż pożarna twierdzi, że nic nie wie o kodzie?

Fot. Monika Adamowska

Karetka pogotowia nba ulicach Szczecina
+ zobacz powiększenie
Poniedziałek około godz. 12. Przed wjazdem na ulicę Bogusława od strony pl. Zamenhofa stoi karetka. Wjazd na deptak jest zamknięty przez wysuwany z podłoża stalowy walec. Można go otworzyć pilotem, ale załoga karetki go nie ma. Ekipa wychodzi z wozu. Rozgląda się. Zaczynają gromadzić się przechodnie. Na karetkę na deptaku czeka chora. Po kilku minutach sama, o własnych siłach, podchodzi do karetki.

- Szłam deptakiem i źle się poczułam. Pomogli mi jacyś panowie. Wezwali pogotowie. Czekali dość długo, ale w końcu musieli iść. Upewnili się, czy dam radę sama poczekać na karetkę i poszli - mówi szczecinianka Elżbieta Michalak. Jeszcze w środę była w szpitalu, gdzie po badaniu odwiozła ją karetka. Kobieta mówi, że wydawało jej się, że bardzo długo czeka na ekipę ratunkową. Niesamowity ból promieniował jej od żołądka. Zobaczyła, że karetka ma problem z wjazdem. Choć bardzo źle się czuła, postanowiła sama dojść do ambulansu, by szybciej jej pomogli.

- Ledwo doszłam - mówi.

Szymon Dominiak-Górski, rzecznik SCR (spółka zarządza deptakiem), twierdzi, że wszystkie służby miejskie otrzymały kody do zwolnienia blokady i instrukcje, jak dostać się na deptak: - To pogotowie odpowiada za to, że ich załoga nie wiedziała, jak się zachować - uważa.

Elżbieta Sochanowska, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego, twierdzi, że o godz. 11.36 dostali wezwanie. Trzy minuty później zespół wyjechał.

- Problem w tym, że zgłaszający podali adres Bogusława 29, a na deptaku jest wprawdzie nr 29, ale al. Wojska Polskiego. Karetka pojechała pod właściwy adres Bogusława 29 i tam szukała chorej - mówi Sochanowska.

O 12.25 pacjentkę dowieziono do szpitala.

Dlaczego ekipa ratunkowa nie skorzystała z kodu? Sochanowska przyznaje, że mają go od SCR. - Gdyby dyspozytor od razu wiedział, że to na deptaku, podałby załodze ten kod - mówi rzeczniczka. - Załoga, gdy miała problem, powinna skontaktować się z dyspozytorem.

Avatar użytkownika
  • zaspy
25-11-2011 19:38:03

Karetka nie dojechała przez zaspy
Marek Kozubal 03-12-2010, ostatnia aktualizacja 04-12-2010 22:07

Ambulans z Wołomina niemal godzinę jechał do pacjenta, bo utknął na nieodśnieżonej drodze. Ratownicy ruszyli do chorego piechotą. Gdy dotarli na miejsce, mężczyzna już nie żył.
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
+zobacz więcej

Do chorego 75-letniego mężczyzny we wsi Krawcowizna koło Wołomina karetka została wezwana w czwartek rano. Dojechała do niego dokładnie po 58 minutach. Informację dostaliśmy od czytelnika na nasz interwencyjny mail [email protected].

– To nie powinno było się zdarzyć, ale ratownicy utknęli w zaspie – mówi Mirosław Harasimczuk, zastępca dyrektora szpitala powiatowego w Wołominie.

Ratownicy ze szpitala dostali wezwanie o godz. 5.44. Natychmiast wyruszyli. Padał śnieg, na trasie było ślisko. Po 19 minutach dojechali do drogi, która prowadziła do wsi. Nie była jednak odśnieżona. Karetka nie mogła dalej jechać.

– Zobaczyliśmy, co się dzieje, natychmiast pobiegliśmy z pomocą – opowiada Hanna Wronka, sołtys sąsiedniej wsi Równe. Mieszkańcy wyszli na szosę z łopatami, zaczęli odgarniać śnieg. – Ciągnikiem podciągnęliśmy karetkę do Krawcowizny – dodaje.

Dalej ratownicy musieli ruszyć piechotą. – Zabrali więc z ambulansu sprzęt ratunkowy i przez kilometr przedzierali się przez zaspy – mówi dyrektor szpitala. Po godzinie dotarli na miejsce. Na pomoc było już za późno, stwierdzili zgon pacjenta.

– Przez to, że nie odśnieżono drogi, umarł człowiek, jego bliscy są załamani – mówi sołtys.

Czy gdyby droga była przejezdna, ratownicy uratowaliby pacjenta? – Z dokumentacji medycznej wynika, że mężczyzna zmarł jeszcze przed wezwaniem karetki. Nie zmienia to jednak faktu, że jadąc na ratunek, liczy się każda minuta – zapewnia dyrektor Harasimczuk. I dodaje, że na terenach wiejskich karetka musi dojechać do pacjenta w ciągu 15 minut, w mieście – do 7 minut.

Droga, na której zakopała się karetka, zarządzana jest przez gminę Strachówka. Dlaczego była nieprzejezdna?

– Tego dnia była zamieć, padał śnieg. Nie można było wtedy odśnieżyć drogi. Po tym zdarzeniu pojechały tam dwa spychacze, teraz droga jest już przejezdna – mówi Marianna Ołdak, sekretarz gminy Strachówka.

Co potrzebujący pomocy powinni więc robić w sytuacji zagrożenia? Dariusz Osucha, rzecznik mazowieckiej straży pożarnej, apeluje, aby w takiej sytuacji dzwonić po strażaków.

– Mamy do dyspozycji ciężki sprzęt, jesteśmy w stanie pomóc w każdej chwili. Przecież tutaj chodzi o ratowanie życia ludzi. Wielokrotnie udzielaliśmy pomocy, gdy np. na drogę runęło drzewo i karetka nie mogła przejechać. Wyciągniemy ją też z zaspy.

Avatar użytkownika
  • asa
25-11-2011 19:36:47

Najnowsze wiadomości: "Z analiz ekspertów wynika, że Tu-154M nie uderzył w brzozę"
Karetka nie dojechała - przestępstwa nie było
PAP | dodane 2006-04-12 (15:30)
AAA drukuj

Pogotowie ratunkowe nie popełniło przestępstwa wysyłając karetkę do 90-letniej kobiety z okolic Moniek (Podlaskie) dopiero na trzecie, rozpaczliwe już wezwanie jej rodziny. Kobieta zmarła zanim dojechał do niej lekarz - ustaliła policja i prokuratura, po zbadaniu okoliczności tej sprawy.

Dochodzenie w tej sprawie zostało umorzone, bo nie było znamion przestępstwa - poinformowała rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Mońkach (Podlaskie) Renata Grzybowska. Sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Postanowienie jest prawomocne.


REKLAMA Czytaj dalej




Badano przede wszystkim, czy na czas udzielono kobiecie pomocy i czy nie doszło do nieprawidłowości przy podejmowaniu decyzji przez pogotowie i moniecki szpital. Policja i prokuratura zajęły się sprawą po informacjach regionalnej telewizji, zawiadomionej przez bliskich zmarłej kobiety. Chodzi o to, że rodzina staruszki dwa razy dzwoniła na pogotowie, ale lekarz nie przyjechał.

Jak powiedziała Grzybowska, przede wszystkim odsłuchano rozmowy z dyspozytorem pogotowia, z których wynika, że osoba dzwoniąca wówczas mówiła o dolegliwościach żołądkowych lub wątrobowych, które staruszka miewała w przeszłości i nie było mowy o zagrożeniu życia. Dlatego dyspozytorka uznała, że przypadek nie jest nagły i odesłała rodzinę do ambulatorium miejscowego szpitala, który ma kontrakt z NFZ na tego rodzaju pomoc. Tam jednak kazano czekać na przyjazd lekarza, bo ten miał wielu pacjentów. Gdy stan staruszki się pogarszał, rodzina ponownie dzwoniła po pogotowie, kilkadziesiąt minut później jeszcze raz - wtedy już apel o pomoc był rozpaczliwy.

Wtedy karetka wyjechała niezwłocznie. Miała do przejechania 25 km, ale z powodu śniegu (do zdarzenia doszło na początku lutego) na miejsce dojechała po pół godzinie - dodała Grzybowska. Kobieta już nie żyła. Lekarz, jako przyczynę śmierci, wpisał w karcie zgonu podeszły wiek.

Rodzina zmarłej kobiety postanowienia prokuratury o umorzeniu dochodzenia nie zaskarżyła. Samo pogotowie tuż po zdarzeniu oceniło, że reakcja dyspozytorki była prawidłowa i zgodna z procedurą służbową. Tłumaczyło wówczas, że na tym terenie nie ono odpowiada za tzw. opiekę ogólnolekarską, bo umowę z NFZ na pomoc ambulatoryjną, nocną i wyjazdową ma miejscowy szpital, a pogotowie zajmuje się nagłymi przypadkami. A przypadek, z opisu przedstawionego przez rodzinę, nie wyglądał na sytuację zagrażającą życiu.

Avatar użytkownika
  • slabo
25-11-2011 19:35:48


Więcej w kategorii

Z polisy OC sprawcy zwrot kosztów leczenia

Z polisy OC sprawcy wypadku komunikacyjnego można domagać się nie tylko wypłaty zadośćuczynienia, ale też zwrotu kosztów leczenia i rehabilitacji, zakupu sprzętu ortopedycznego oraz kosztów opieki ...
zobacz wszystkie »

Oceń auto

SEAT IBIZA

Niezawodne autko w każdych warunkach, silnik…
FIAT SIENA

podoba mi się: Jak każdy pojazd, ma swoje plusy i…
ALFA ROMEO 155

Fajny, sprytny wygodny :)

zobacz wszystkie »

Karetka nie dojechała przez dziury w drodze - pacjent zmarł
Podziel się:
PAP | 2010-01-13 (15:05)

Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ z urzędu wszczęła śledztwo, w którym sprawdzi okoliczności śmierci mieszkańca wsi pod Dobrym Miastem (warmińsko-mazurskie). Jego rodzina twierdzi, że z powodu złego stanu lokalnej drogi, karetka nie dojechała na czas.

Prokurator Jarosław Krzysztoń powiedział, że w śledztwie będą wyjaśniane dwie kwestie: zachowanie ekipy wezwanego do chorego pogotowia oraz to, czy zarządca drogi, tj. gmina Dobre Miasto, należycie wypełniła ciążące na niej obowiązki. - Z artykułu prasowego wynika, że na drodze były takie koleiny i wertepy, że ambulans nie był w stanie przejechać i ratownicy szli do chorego pieszo. Chcemy sprawdzić, z jakiego powodu stan drogi był tak fatalny, czy gmina w należyty sposób dbała o ten trakt - powiedział Krzysztoń.

Avatar użytkownika
  • amadeo
25-11-2011 19:35:01

2. Maryla. dziekuję za ten przykład który dla TVN
Nathanel, sob., 04/12/2010 - 02:11

stanowi tylko MATERIAŁ do newsa. Warto zwrócić uwagę
1." z inicjatywy jednego z pracowników dali jej ten zasiłek jednorazowy na dojazd do Warszawy " czyli co? Należaly sie jej te pieniądze czy nie ? czy gdyby nie "łaska urzędnika" to tych pieniędzy by nawet nie widziała?
2. "sąd rodzinny przydzielił pani Krzysztofie nadzór kuratorski i ograniczył prawa rodzicielskie, ponieważ nie radziła sobie z opieką nad dziećmi. Teraz czeka ją kolejne postępowanie". Teraz więc NWO odbierze MATCE dzieci, matce która stara siee o nie tak jak ją na to stać! Zabiorą jej własne, noszone pod sercem dzieci, odchowane. Umieszczą je w KOŁCHOZIE zwanym domem dziecka gdzie zamiast danych z łaski 200zl beda łożyć na ich utrzymanie TYSIĄCE miesięcznie a dzieci i tak przy pierwszej okazji będą uciekać do MATKI, do DOMU. Znam takie przypadki. A te łobuzy dziwą sie dlaczego dzieci uciekaja do domu rodzinnego nawet gdy tam sa rodzice pijacy którzy ich biją....... Ale jak homo bez serca może coś takiego rozumieć?

Skomentuj
Dozwolona liczba znaków: 254
Pozostało znaków: 254
Zabrania się umieszczania reklam, treści niezgodnych z polskim prawem oraz linków.